Artykuły

Placówkę i Chemiczną można uznać za siostry syjamskie… (18)

Poszukiwanie minionego czasu (16) /18/

(GH nr 8/104 sierpień 2005 r.)

W jednym z wcześniejszych odcinków Poszukiwań wspomniałem o Taniej Jatce, usytuowanej w miejscu nazywanym Rampą Rzeźnika; według niektórych właściwa nazwa tego miejsca to Rampa Reznika, pochodząca od nazwiska właściciela, Żyda Reznika. (Przyjąłem fonetyczną pisownię nazwiska – najbardziej prawdopodobną formą pisowni nazwiska wydaje mi się być Resnick).

Czas jest po temu najwyższy, żeby nieco bliżej przyjrzeć się miejscu, w którym poszukuję miniony czas. Nazywano nas Placówka – Złodziejówka i chociaż nie widziałem szczególnego uzasadnienia takiego epitetu to sądziłem, że wynika on z wcześniejszych doświadczeń; znacznie później dowiedziałem się, że nazwa ta – Złodziejówka – odnosiła się do Guberni, której mieszkańcy przed wojną podkradali ogrodowe płody od mieszkańców okolic pobliskiej ulicy Lipowa.

Placówkę i Chemiczną można uznać za siostry syjamskie, tak ze sobą zrośnięte, że niemożliwe do rozdzielenia. Wschodnią granicę dzielnicy stanowiła rzeka Leśna; kierując się na zachód kolejką wąskotorową prowadzącą do drugiej bramy Fabryki Chemicznej do Placówki niewątpliwie należał obszar po jej prawej stronie, czyli m. in. obecne ulice Rysia, Łosia, Zajęcza itd. Najtrudniejszy do określenia jest pozostały obszar Placówki; ponieważ o SP nr 2 mówiło się, że znajduje się na Placówce, więc można uznać linię prowadzącą od tej szkoły – już nieistniejącej – do głównej bramy Chemicznej za dzielącą, lub łączącą, Placówkę z Chemiczną. Zachodnia granica Placówki to ul. Dzierżyńskiego, obecnie Białostocka. (Według planu miasta Placówka to obszar na prawo od ul. Miłkowskiego, jeżeli kierujemy się w stronę Białostockiej, ale zwyczajowo utarło się to nieco inaczej).

Pod względem architektonicznym Placówka należała do biedniejszych dzielnic Hajnówki. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że w dzielnicy były dwa murowane budynki; jeden z nich, mieszczący dawniej sklep, istnieje do dziś, drugi, usytuowany w pobliżu rozjazdu kolejki wąskotorowej, jawi się w mojej pamięci bardzo mgliście, jako pozostałość po kuźni. Pozostałe domy były drewniane, zapewne w większości tzw. trociniaki: główną konstrukcję stanowiły w nich kantówki obite z obu stron deskami – wewnątrz oheblowanymi, na zewnątrz obladrami – a przestrzeń między deskami wypełniona była ubitymi trocinami zmieszanymi z palonym wapnem; wapno miało zapobiegać wilgoci i odstraszać myszy. Do ocieplania na zimę zewnętrznych ścian pomieszczeń mieszkalnych stosowano tzw. ogacanie: około 30 – centymetrową przestrzeń między ścianą a prowizoryczną konstrukcją z desek wysokości jednego metra wypełniano leśnym igliwiem.

Rozkład pomieszczeń bywał przeważnie następujący: najpierw sień, zazwyczaj ciemna, a jeśli posiadała okienko, to było ono malutkie, następnie kuchnia i dalej pokój. Ogrzewanie pomieszczeń też było standardowe: kuchnia posiadała piec – obowiązkowo z piekarnikiem – a ścianówka służyła do ogrzewania pokoju. Ponieważ jako opału używaliśmy wyłącznie drewna, a o istnieniu węgla wiedziałem tylko z czytanek i nadawanej przez toczkę piosenki - ...fedrowałem węgla zwały, żeby ludziom ciepło dały... – więc nic dziwnego, że zimą woda w wiadrze stojącym w kuchni często bywała rano zamarznięta, a widok na świat trzeba było wychuchiwać  w powleczonych szronem szybach.

W kuchni znajdowało się wszystko to, co służyło przyrządzaniu i spożywaniu posiłków, a na ścianach wisiały lniane, wyszywane makatki: przy wiadrze z wodą stojącym na szafce lub stołku napis głosił Świeża woda, a w okolicach stołu informował Jak ja ugotuję, to każdemu smakuje, lub Dobra żona tym się chlubi, że gotuje, co mąż lubi.

Pokój był przede wszystkim wspólną sypialnią i miejscem nadzwyczaj uroczystych przyjęć – mam na myśli dwa doroczne święta, innych imprez nie przypominam sobie – więc jego umeblowanie stanowił stół, krzesła i łóżka – drewniane bądź metalowe, w których rolę materacy spełniały sienniki wypełnione zmienianą co jakiś czas słomą. Rano łóżka ścielono: pościel układano w równy stosik, przykrywano kapą, a z wierzchu kładziono ozdobne jaśki.

Prawie przy każdym domu był chlewik, w którym hodowano świnie; my, z racji posiadania konia mieliśmy oborę i stodołę do przechowywania siana, a w domu kładówkę z sąsiekiem na ziarno. Trawę kosiliśmy w Puszczy – jako że ojciec był pracownikiem leśnym, więc przysługiwał mu tzw. deputat – była to łąka na końcu drogi Żubrowej przy rzeczce Dubitce, później łąka przy Łutowni.

Jeśli pamięć mnie nie zwodzi, to początkowo drób nie był powszechnie hodowany; powodem mogły być trudności z wyprowadzeniem lęgu w domowych warunkach i wszechobecność kotów i dopiero możliwość kupienia odchowanych kurczaków przyczyniła się do upowszechnienia hodowli kur. Ci, którzy mieli po temu warunki hodowali króliki, a sprawowanie nad nimi opieki należało do obowiązków chłopców.

W bliższym i dalszym sąsiedztwie nie przypominam choćby jednej matki pracującej zawodowo – kobiety zajmowały się domem, dziećmi i pracami gospodarskimi. Piłowania i rąbania drewna uczył mnie co prawda ojciec – gdzieś tak na początku podstawówki – ale później często zdarzało mi się piłować drewno z matką, piłą z dwiema rękojeściami.

Proszę też pamiętać o powiedzeniu, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia; mnóstwo spraw było z mojego punktu widzenia nieważnych lub nieinteresujących i z tego powodu nie zapadło mi w pamięć.

Elektryczności początkowo nie mieliśmy i zdarzało mi się – zwłaszcza jesienią i zimą – odrabiać lekcje przy lampie naftowej, a kiedy wreszcie trafiła na Placówkę, radość była z tego powodu wielka i trwała czas jakiś; później zaczęły się różne stopnie zasilania i planowe wyłączenia prądu nawet na kilka godzin dziennie, więc lampy naftowe trzeba było wyciągnąć z lamusa i odkurzyć.

Tadeusz Topolski

KONTAKT

border video

   ul. Aleksego Zina 1, 17-200 Hajnówka

   tel. 85 682 21 80,  fax 85 674 37 46

   Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.  e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

                  KONTAKT DO REFERATÓW

  ADMINISTRATOR Emilia Rynkowska

        PUBLIKACJE na www.hajnowka.pl

        Klauzula RODO

 

 NA SKRÓTY

border video

  Godziny otwarcia:  poniedziałek - piątek 7.30-15.30

  Godziny przyjęć Burmistrza: poniedziałek 13.00-17.00

  Kasa UM czynna:  8:00-15.00, przerwa 10.30-11.30

  Rachunek bankowy do bezgotówkowej zapłaty opłaty skarbowej: 46 1020 1332 0000 1602 0276 4058

   Nr IBAN: PL 46 1020 1332 0000 1602 0276 4058

   NIP 543-00-10-446                  SWIFT: BPKOPLPW

   NIP Gminy Miejskiej Hajnówka NIP 603-00-06-341

border video

   herb UMHerb Miasta Hajnówka do pobrania

 

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.